Lekcja wdzięczności, czyli nowicjuszka dziękuje za niechciane rzeczy

Aktualizacja: 4 dni temu

Wdzięczność to dla mnie temat numer jeden. Uwielbiam mówić i czytać o wdzięczności, zwłaszcza wtedy, gdy wszystko układa się po mojej myśli i według mojego planu. Czuję wdzięczność, gdy system operacyjny, na którym pracuje działa, gdy komunikacja ze współpracownikami przebiega gładko i bez zarzutu, a w domu jest cisza i spokój. Mam wdzięczność, gdy spełniane są moje oczekiwania, osoba do której dzwonię odbiera po drugim sygnale, a w sklepie mają dziś maseczki w niebieskim kolorze. Jestem specjalistką od wdzięczności w komfortowych warunkach. A co z moją wdzięcznością gdy informatyk, którego poproszę o pomoc odpowie mi, że sama mam przeczytać instrukcję obsługi oprogramowania? Gdzie moja wdzięczność, gdy dostaję kolejną wrzutkę z zadaniem na cito, choć jeszcze nie skończyłam dwóch poprzednich? Dlaczego nie czuję wdzięczności, gdy osoba, z którą chciałabym porozmawiać nie może zadzwonić akurat teraz? Dlaczego nie mam wdzięczności, gdy idę przez park w ciepłe, majowe popołudnie, powietrze pachnie deszczem, który dopiero co ustał, a zieleń wokół mnie ma tak soczystą barwę, jak rzadko kiedy? Dlaczego nie jestem wdzięczna za ulubioną kawę z najlepszej cukierni w dzielnicy, którą mogę delektować się bez pośpiechu? Czy aby na pewno uważam wdzięczność za stan ducha, skoro nie mam jej, gdy sprawy nie układają się po mojemu, a wola Boga chwilowo jest inna niż moje oczekiwania? A może by tak zmienić myślenie i zacząć dziękować za niechciane rzeczy? Być wdzięczną za trudne doświadczenia, nieodebrane telefony, nieodbyte rozmowy, spotkania, do których nie doszło? Dziękować za to, że mój plan jest inny niż pokazuje rzeczywistość i że Pan Bóg chce poukładać te puzzle po swojemu? Czy mogę czuć wdzięczność, za to, że nie mam na coś wpływu i nie mogę czegoś zmienić? Otwieram zeszyt wdzięczności i robię listę niechcianych rzeczy, za które mogę dziękować. Wpisuję również to, że dziś jestem na takim etapie drogi zdrowienia na jakim jestem i nie mam jeszcze w sobie oprogramowania, aby żyć pełnią życia i akceptować wszystko co mnie spotyka. Z wdzięcznością będę czytać instrukcję obsługi samej siebie, zawartą w Wielkiej Księdze i Programie 12 Kroków. Dziękuję Bogu, że jest Informatykiem, który nigdy nie odmówi mi pomocy, kiedy Go o to poproszę. Mam również wdzięczność, że ten Program instaluje się etapami, Krok po Kroku. Wspólnota AA uczy mnie postawy wdzięczności przez 24 godziny. Dziś jestem wdzięczna za rzeczy małe i wielkie, chciane i niechciane. A dlaczego nie? 6.05.2020

32 wyświetlenia

Twórcy, realizatorzy oraz administratorzy tej witryny nie reprezentują nikogo poza samymi sobą. Podstawowy cel jaki nam przyświeca to dotarcie do jak najszerszej liczby osób, które mają problem z uzależnieniem. Może to ich dotyczyć osobiście bądź ich przyjaciół, znajomych czy członków rodziny.