Lekcja wdzięczności, czyli nowicjuszka dziękuje za niechciane rzeczy

Aktualizacja: maj 28

Wdzięczność to dla mnie temat numer jeden. Uwielbiam mówić i czytać o wdzięczności, zwłaszcza wtedy, gdy wszystko układa się po mojej myśli i według mojego planu. Czuję wdzięczność, gdy system operacyjny, na którym pracuje działa, gdy komunikacja ze współpracownikami przebiega gładko i bez zarzutu, a w domu jest cisza i spokój. Mam wdzięczność, gdy spełniane są moje oczekiwania, osoba do której dzwonię odbiera po drugim sygnale, a w sklepie mają dziś maseczki w niebieskim kolorze. Jestem specjalistką od wdzięczności w komfortowych warunkach. A co z moją wdzięcznością gdy informatyk, którego poproszę o pomoc odpowie mi, że sama mam przeczytać instrukcję obsługi oprogramowania? Gdzie moja wdzięczność, gdy dostaję kolejną wrzutkę z zadaniem na cito, choć jeszcze nie skończyłam dwóch poprzednich? Dlaczego nie czuję wdzięczności, gdy osoba, z którą chciałabym porozmawiać nie może zadzwonić akurat teraz? Dlaczego nie mam wdzięczności, gdy idę przez park w ciepłe, majowe popołudnie, powietrze pachnie deszczem, który dopiero co ustał, a zieleń wokół mnie ma tak soczystą barwę, jak rzadko kiedy? Dlaczego nie jestem wdzięczna za ulubioną kawę z najlepszej cukierni w dzielnicy, którą mogę delektować się bez pośpiechu? Czy aby na pewno uważam wdzięczność za stan ducha, skoro nie mam jej, gdy sprawy nie układają się po mojemu, a wola Boga chwilowo jest inna niż moje oczekiwania? A może by tak zmienić myślenie i zacząć dziękować za niechciane rzeczy? Być wdzięczną za trudne doświadczenia, nieodebrane telefony, nieodbyte rozmowy, spotkania, do których nie doszło? Dziękować za to, że mój plan jest inny niż pokazuje rzeczywistość i że Pan Bóg chce poukładać te puzzle po swojemu? Czy mogę czuć wdzięczność, za to, że nie mam na coś wpływu i nie mogę czegoś zmienić? Otwieram zeszyt wdzięczności i robię listę niechcianych rzeczy, za które mogę dziękować. Wpisuję również to, że dziś jestem na takim etapie drogi zdrowienia na jakim jestem i nie mam jeszcze w sobie oprogramowania, aby żyć pełnią życia i akceptować wszystko co mnie spotyka. Z wdzięcznością będę czytać instrukcję obsługi samej siebie, zawartą w Wielkiej Księdze i Programie 12 Kroków. Dziękuję Bogu, że jest Informatykiem, który nigdy nie odmówi mi pomocy, kiedy Go o to poproszę. Mam również wdzięczność, że ten Program instaluje się etapami, Krok po Kroku. Wspólnota AA uczy mnie postawy wdzięczności przez 24 godziny. Dziś jestem wdzięczna za rzeczy małe i wielkie, chciane i niechciane. A dlaczego nie? 6.05.2020

0 wyświetlenia