Lekcja urody, czyli nowicjuszka w duchowym SPA

Aktualizacja: maj 28

Kiedy piłam, nienawidziłam poranków.

Codzienne budzenie się na kacu i wstawanie z łóżka było koszmarem, a spojrzenie w lustro torturą. Nie mogłam patrzeć na moją czerwoną, opuchniętą twarz. Nie chciałam i nie umiałam spojrzeć sobie w oczy. Stałam się mistrzynią szybkiego kamuflażu, żeby czym prędzej założyć maskę na twarz. Makijaż starannie tuszował przykrą i wstydliwą prawdę o mnie.

Gdzieś, kiedyś usłyszałam, że jeśli nie chcesz, aby ludzie patrzyli na twoją twarz, to ubierz coś wyrazistego, co będzie przykuwało ich wzrok i uwagę. Zaczęłam stosować tę zasadę.

Sukienka mini i czerwone szpilki zwykle wystarczały, by ludzie nie patrzyli w oczy. Byłam tylko ładnym opakowaniem, pustym w środku. Bez kosmetyczki nie wychodziłam z domu, a kiedy o niej zapomniałam, potrafiłam wyjść z pracy, żeby wrócić po iluzoryczny oręż. Kompulsywnie sięgałam po puderniczkę i poprawiałam mój sceniczny wygląd. Bez szminki na ustach czułam się naga. Nie wychodziłam z domu nieumalowana.

Po kilku miesiącach niepicia zdarzył się cud. Pewnego poranka patrząc w lustro, ze zdumieniem zobaczyłam, że moja cera jest naturalna i tryskająca zdrowiem. Do tej pory byłam przekonana, że moja twarz jest zaczerwieniona z powodu utajonej alergii.

I rzeczywiście miałam rację!

Moim alergenem jest przecież alkohol. Dzisiejszego ranka ujrzałam w lustrze uśmiechnięte i naturalne oblicze kobiety, wyglądającej o dziesięć lat młodziej niż zapis w metryce. Patrzyłam sobie prosto w oczy widząc w nich iskrę, radość i blask.

Ze zdumieniem odkryłam, że mam piegi na nosie. Z wdzięcznością przyjmuję je jako pocałunki słońca i widzialne znaki powrotu do życia. Kiedyś jak ognia unikałam zdjęć, bo nie mogłam znieść swojego widoku. Dziś z radością robię selfie i podoba mi się ta osoba, która uśmiecha się na nich promiennie.

Nareszcie odkryłam, że najskuteczniejszym kosmetykiem na świecie jest trzeźwość.

Do tego całkiem gratis.

A droga rozwoju duchowego, powierzenie się Bogu, akceptacja i wdzięczność, to najdoskonalsze SPA dla duszy, umysłu i ciała. Serce pełne miłości to najbardziej ożywcza lekcja urody.

I jeszcze jedno. Sama nie wiem kiedy pokochałam poranki.

40 wyświetlenia

Twórcy, realizatorzy oraz administratorzy tej witryny nie reprezentują nikogo poza samymi sobą. Podstawowy cel jaki nam przyświeca to dotarcie do jak najszerszej liczby osób, które mają problem z uzależnieniem. Może to ich dotyczyć osobiście bądź ich przyjaciół, znajomych czy członków rodziny.