Lekcja gotowości, czyli nowicjuszka mówi TAK

Aktualizacja: maj 28

Kiedy piłam, byłam całkowicie gotowa to czynienia samowoli i podejmowania ryzyka, tylko po to, żeby osiągnąć korzyść, przyjemność, poczuć adrenalinę lub błogostan.

Pewnego razu, podczas pobytu na Bliskim Wschodzie, byłam całkowicie gotowa wyruszyć na poszukiwania czynnego sklepu z alkoholem, po zachodzie słońca, w czasie trwającego szabatu. Zdecydowanie nie polecam. Mogłam skończyć jako piąta żona właściciela arabskiego sklepiku, w którym notabene, nie sprzedawano alkoholu.

Na szczęście Bóg czuwał nad turystką alkoholiczką i tym razem uniknęłam takiego losu.

Kiedy piłam, byłam gotowa do robienia ekstremalnych rzeczy, skoku ze spadochronem, lotu balonem, raftingu czy pływania kajakiem po morzu. Co prawda, nie skoczyłam na bungee, ale byłam gotowa podjąć takie wyzwanie.

Kiedy piłam, uważałam się za bardzo odważną osobę.

Byłam gotowa zrobić awanturę przy kasie, kiedy kolejka szła zbyt wolno. Nie bałam się zwrócić komuś uwagi, że pali na przystanku, a ja sobie tego nie życzę. Mówiłam co myślę pani w urzędzie, która miała gorszy dzień do obsługi interesantów i nieodpowiedni ton głosu. Byłam gotowa trzasnąć drzwiami i wyjść z domu po urządzeniu awantury o nieumyty kubek.

Największą gotowość do działania miałam po wypiciu kilku drinków, co następnego poranka zawsze kończyło brakiem gotowości do czegokolwiek. Alkoholicy i alkoholiczki wiedzą o czym mówię.

Dziś Wspólnota AA i Program 12 Kroków dają mi obietnicę wyzdrowienia z alkoholizmu.

Czy jestem całkowicie gotowa uczynić wszystko, by postawić Kroki, które są programem powrotu do zdrowia?

Czy jestem całkowicie gotowa by zmienić psychikę, żeby zaznać radości, szczęścia i wolności?

Gotowość to nie jest tylko odpowiedzenie „tak” na powyższe pytania postawione mi przez sponsorkę. Moja gotowość weryfikuje się milion razy, każdego dnia, w robieniu lub nierobieniu prostych rzeczy, o których mówią mi inni alkoholicy.

Czy jestem gotowa zaufać im, że to działa i że nie mam innej alternatywy na powrót do normalnego życia?

Moja deklaracja gotowości sprawdza się „w praniu”, kiedy dzwonię do drugiej alkoholiczki lub nie, kiedy czytam Wielką Księgę lub nie, kiedy idę na miting lub nie, kiedy modlę się do Boga, żeby wskazał mi właściwy kierunek działania lub tego nie robię. Moja gotowość to wchodzenie w nowe doświadczenia, powtarzanie jak mantry modlitwy o pogodę ducha kiedy jest mi źle. To zaufanie przyjacielowi ze Wspólnoty i danie mu prawa do autonomii oraz szacunek do jego wyborów i decyzji. Moja gotowość to mówienie „tak”, gdy nie chcę czegoś zrobić i mówienie „nie” gdy bardzo chcę coś zrobić.

Staję się całkowicie gotowa, gdy przełamuję swój lęk, działam wbrew temu co myślę i czuję. Kiedy zaufam pomimo tego, że wcześniej nauczyłam się nikomu nie ufać. Mam gotowość kiedy, czując lęk, wchodzę na wysoką zjeżdżalnię, z przyjacielem, który jest obok mnie i mówi „spróbuj, zrób to, nie bój się, jestem przy Tobie”.

Moja gotowość to powiedzenie TAK i zjeżdżanie z tej zjeżdżalni, pomimo wszystko.

To właśnie wtedy jestem prawdziwie odważna i całkowicie gotowa, by rozwijać się duchowo. Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają.

Ziiiuuuu!!! Juuhuuu!!!

8.05.2020

82 wyświetlenia

Twórcy, realizatorzy oraz administratorzy tej witryny nie reprezentują nikogo poza samymi sobą. Podstawowy cel jaki nam przyświeca to dotarcie do jak najszerszej liczby osób, które mają problem z uzależnieniem. Może to ich dotyczyć osobiście bądź ich przyjaciół, znajomych czy członków rodziny.