Co to jest „miłość”?


Drogi Panie Walsch. Jestem Japończykiem. Mam 47 lat. Prowadzę niewielką szkołę, w której uczą się dzieci od 7 do 18 lat. Dwa lata temu zacząłem czytać książki o tematyce duchowej, a w końcu natknąłem się na Pańskie niesamowite Rozmowy z Bogiem. Może to zabrzmi idiotycznie, ale chciałbym zapytać Boga, czy też Pana, o prawdziwe znaczenie „miłości”. Jak rozumiem, nasz świat wygląda tak, jak wygląda, ponieważ nie darzymy należytą miłością innych ludzi i wszystkiego, co nas otacza. Ale czy „miłość” to coś, czego trzeba się nauczyć, czy też rodzimy się z nią? Skąd właściwie się bierze? Po czym można poznać czyny powodowane miłością?

Dlaczego o to pytam? Dlatego, że takich rzeczy nie uczą w szkole. Nadając znaczenie różnym doświadczeniom, możemy się opierać jedynie na własnej obserwacji życia. Kiedy ktoś mówi o „miłości” i „kochaniu”, udajemy, że to rozumiemy, nie zastanawiając się nawet nad prawdziwym znaczeniem tych słów. Proszę mi więc powiedzieć, co według Pana one znaczą. Z góry dziękuję! Yukio, Futami, Japonia.

Mój drogi Yukio. Zadajesz pytania, które od zarania dziejów stanowią temat rozmyślań filozofowi teologów. Pytania odwieczne, na które każdy z nas szuka własnych odpowiedzi od samego dnia narodzin. Nie wiem, czy moje odpowiedzi pozwolą Ci odkryć tę tajemnicę, ale spróbuję ci przedstawić, jak ja sam to rozumiem. Najprostsze wyjaśnienie brzmi: Miłość to To, Kim W Istocie Jesteś. Sądzę, że miłość jest tym samym, co Bóg. Według mnie słowa Bóg i miłość są synonimami. Podobnie jak słowa Bóg i Ty, oraz Bóg i Ja.

Można je stosować zamiennie. Wynika z tego, że pary wyrazów „miłość” i „Ty”, oraz „miłość” i „ja” również opisują tę samą rzecz. Jaką? Życie, Yukio. Słowa Bóg, miłość, Ty i ja opisują życie. Zatem życie to właśnie miłość. Energia, która jest życiem, jest miłością. Życie-miłość-Bóg-Ty-ja - to wszystko jedno i to samo.

W rozmowie ze mną Bóg powiedział, że „miłość to wszystko, co jest”. Oznacza to, że wszystko stanowi jakąś formę miłości. Trudno to może pojąć i zgodzić się z tym, ale Bóg twierdzi, że tak właśnie jest. Prawda ta została powtórzona w Księdze 2 RzB, tym razem w odniesieniu do całej ludzkości. Bóg rzekł mi również: „Posyłam do was same anioły”. I to także trudno zrozumieć, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę postępki niektórych ludzi. A jednak jest to całkowicie zgodne ze stwierdzeniem Boga, że „Hitler poszedł do nieba”.

Tajemnic takich nie da się odkryć łatwo, szczególnie gdy nie poszukujemy dostatecznie głęboko. Musimy dotrzeć do najgłębszych pokładów mądrości i tam szukać znaczeń. Kiedy odkryjemy (albo, używając innego słowa, „odzyskamy”) prawdę leżącą u podstaw tych stwierdzeń, zrozumiemy wreszcie, czym jest miłość. i czym jest Bóg. I czym jesteśmy my.

Twoje słowa: „nasz świat wygląda tak, jak wygląda, ponieważ nie darzymy należytą miłością innych ludzi i wszystkiego, co nas otacza”, ja zgodnie z tym, co podpowiada mi serce, ująłbym trochę inaczej. Świat wygląda tak, jak wygląda, ponieważ nie jesteśmy dostatecznie świadomi swej jedności z Bogiem i z otaczającym nas życiem. Chcę przez to powiedzieć, że Bóg i my to jedno. Życie i my to jedno. Ty i ja to jedno. Wszystko - Ty, ja, Bóg, życie - to jedno i to samo. Kiedy to jasno zrozumiemy, pozbędziemy się wszelkich problemów, jakie stworzyliśmy w swym życiu. Bowiem każdy możliwy problem rodzi się z przekonania, że istnieje coś takiego, jak „rozdzielenie”. Wraz ze zniknięciem myśli o rozdzieleniu, automatycznie znikną wszystkie życiowe problemy. Same się rozwiążą. I nie stworzymy ich na nowo, bo nie będziemy chcieli krzywdzić samych siebie.

Nigdy nie pozwolilibyśmy umierać z głodu tysiącom ludzi dziennie, gdybyśmy wiedzieli, że skazujemy na to siebie samych. Nigdy nie pozwolilibyśmy milionom istnień ludzkich ginąć na wojnach, gdybyśmy wiedzieli, że skazujemy na to siebie samych. Nigdy nie pozwolilibyśmy, by całe rzesze cierpiały nędzę i znosiły choroby, gdybyśmy wiedzieli, że skazujemy na to siebie samych. A patrząc nieco bliżej, nigdy nie pozwolilibyśmy, aby nasze zachowanie było przykre lub zgubne dla innych, gdybyśmy wiedzieli i rozumieli, że nie ma żadnych „innych”, więc skazujemy na to siebie samych. Kiedy wreszcie uświadomimy sobie, że wszyscy stanowimy jedno, natychmiast przerwiemy swe destrukcyjne zachowania, bo stanie się dla nas jasne, że są one zarazem autodestrukcyjne. (Dopóki widzimy w nich działania destrukcyjne tylko dla „innych”, niewiele się nimi przejmujemy.) Miłość, Yukio, jest więc uzmysłowieniem sobie, że wszyscy stanowimy jedno. Miłość jest zrozumieniem tej prawdy. I życiem według niej.

Przejdźmy do drugiego pytania. Miłości nie trzeba się „uczyć”, trzeba ją sobie przypomnieć. Tak, musimy sobie jedynie przypomnieć to, co zawsze wiedzieliśmy. Ów proces budzenia uśpionej pamięci - ponownego stawania się cząstką Boskiej całości, członkiem Boskiego ciała - może trwać całe życie.

A nawet kilka żywotów. Jednak, wcześniej czy później, wszyscy sobie w końcu przypomnimy. Tak, „rodzimy się” z miłością. Miłość to to, Kim W Istocie Jesteś, a skoro rodzisz się ze „sobą”, z własną jaźnią, to przyrodzona jest ci także „miłość”. Nie można oddzielić „ciebie” od „miłości”. Nawet jeśli tak ci się wydaje.

Pytasz „po czym można poznać czyny powodowane miłością”. Odpowiedź na to pytanie doskonale ujmują Rozmowy z Bogiem Księga 1. Na stronie 36 Bóg wyjaśnia różnicę między miłością a strachem. Strach to energia, która kurczy, zamyka, wciąga, ucieka, chowa, gromadzi, rani. Miłość to energia, która rozciąga, otwiera, wysyła, zostaje, odsłania, ofiarowuje, goi. Strach nas okrywa, miłość ukazuje o nas nagą prawdę. Strach trzyma się kurczowo stanu posiadania, miłość lekką ręką rozdaje. Strach gromadzi, miłość ceni. Strach więzi, miłość uwalnia. Strach rujnuje, miłość buduje. Strach jątrzy, miłość koi. Miłość nigdy nie odmawia.

Miłość oświadcza: „twoja wola według ciebie jest moją wolą”. I to właśnie do każdego z nas mówi Bóg. Jest jeszcze jeden sposób „na rozpoznanie czynów powodowanych miłością”. Są to czyny podejmowane bez jakichkolwiek oczekiwań i warunków. Prawdziwa miłość jest bezwarunkowa. Nie ma czegoś takiego, jak „kocham cię, ale...”. Tymczasem my, od stuleci, żyjemy w przeświadczeniu, że Bóg uosabia miłość właśnie takiego rodzaju: „kocha nas, ale...”. Od samego początku i takie wyobrażenie Boga było błędne.

Sądzę, że gdybym miał krótko zdefiniować miłość, wymieniając jej główne i niezmienne cechy, powiedziałbym, że miłość zawsze jednoczy i hołduje jedności. Jeśli więc jakaś decyzja, czy to jednostki czy całego rządu, prowadzi do podziału, hołduje rozdzieleniu, zatem nie jest decyzją wynikającą z miłości. Cokolwiek odgradza „ich” od „nas” nie jest miłością.

Neale Donald Walsch- Pytania i odpowiedzi do „Rozmów z Bogiem”

Twórcy, realizatorzy oraz administratorzy tej witryny nie reprezentują nikogo poza samymi sobą. Podstawowy cel jaki nam przyświeca to dotarcie do jak najszerszej liczby osób, które mają problem z uzależnieniem. Może to ich dotyczyć osobiście bądź ich przyjaciół, znajomych czy członków rodziny.