Dla osób oraz rodzin zmagających się z uzależnieniem alkoholowym

29 paź 2017

Koszmar Doktora Boba.

Komentarze: 0

Edytowane: 2 wrz 2018

Narodziny naszego ruchu datują się od 10 czerwca 1935 roku - pierwszego dnia stałej trzeźwości doktora Boba. Do czasu swojej śmierci w 1950 roku przekazał on posłanie AA ponad pięciu tysiącom alkoholików, mężczyznom i kobietom. Świadczył im pomoc lekarską nie myśląc o zapłacie. W tym szlachetnym dziele pomagała mu siostra Ignacja ze szpitala św. Tomasza w Akron w stanie Ohio -wierna przyjaciółka naszej wspólnoty."Oni to zawiadomili moją żonę, która przysłała mojego nowego przyjaciela, żeby zabrał mnie do domu. On też położył mnie do łóżka, dał mi tego wieczoru kilka kieliszków, a następnego ranka butelkę piwa. Było to 10 czerwca 1935 roku i był to mój ostatni kieliszek. W momencie, gdy piszę te słowa minęły od tamtego czasu blisko cztery lata. Pytanie, które się oczywiście nasuwa brzmi: "Co ten człowiek zrobił lub powiedział innego, niż wszyscy pozostali?" Gwoli przypomnienia, przeczytałem mnóstwo i rozmawiałem z każdym, kto wiedział lub sądził, że wie cokolwiek na temat alkoholizmu. To był jednak człowiek, który sam doświadczył wielu lat koszmarnego picia, który przeszedł przez wszystkie stadia nałogowego alkoholizmu i który został uleczony sposobami, jakie ja sam starałem się stosować, to znaczy drogą odrodzenia duchowego. Przekazał mi informacje na temat alkoholizmu, co było niewątpliwie pomocne. Ale znacznie ważniejszy był fakt, że był on pierwszym człowiekiem, z którym kiedykolwiek rozmawiałem, a który znał z własnego doświadczenia to, co miał do powiedzenia na temat alkoholizmu. Innymi słowy mówił on moim językiem. Znał wszystkie odpowiedzi z pewnością nie dlatego, że wyszukał je w książkach. To najcudowniejsze szczęście uwolnić się od straszliwej klątwy, którą byłem dotknięty. Jestem zdrowy, odzyskałem szacunek dla siebie i poważanie kolegów. Moje życie rodzinne układa się idealnie, a zawodowe tak dobrze, jak tylko można by się spodziewać w naszych niepewnych czasach. Poświęcam dużo czasu na przekazywanie innym potrzebującym i pragnącym pomocy tego, czego się sam nauczyłem. Robię to z czterech powodów: 1. Z poczucia obowiązku. 2. Ponieważ sprawia mi to przyjemność. 3. Ponieważ postępując tak, spłacam dług człowiekowi, który zadał sobie trud przekazania mi posłania AA. 4. Ponieważ zawsze, gdy to robię, zyskuję trochę więcej zabezpieczenia przed ewentualną "wpadką"."​

WK str. 146 Współzałożyciel AA.