Dla osób oraz rodzin zmagających się z uzależnieniem alkoholowym

Dnia 28.01.2017 na naszej grupie odbył się mityng połączony z jubileuszem 12 rocznicy trzeźwości naszego przyjaciela, rzecznika grupy. Przyjechali uczestnicy, z miast odległych o prawie 400 km. Nasz mityng –w pierwszej części- był normalnym, "roboczym" spotkaniem realizowanym zgodnie z naszym grupowym scenariuszem. Uważaliśmy, że przyjęcie tej formuły będzie wypełnieniem celu dla jakiego spotykamy się na naszej grupie. Ponadto zdajemy sobie sprawę, że nasz mityng odbiega od tych, zwyczajowo odbywanych w większości sal mityngowych. Na pewno nie jesteśmy wyjątkiem, jednak w Szkocji jest tylko, jeszcze jedna taka, polskojęzyczna grupa, które pracuje podobnie jak my. Tym bardziej była to okazja do zaprezentowania sposobu realizacji scenariusza. Okazało się, że zebrani bez trudu wkomponowali się w tę sytuację. Ciekawym wydarzeniem był fakt, gdy poprosiliśmy jedną z uczestniczek mityngu o krótką spikerkę na pół godziny przed mityngiem. Zgodziła się, a po zakończeniu spotkania powiedziała, że była to jej pierwsza spikerka od czasu gdy znalazła się we Wspólnocie AA- a jest w niej ponad 5 lat.

Na spotkaniu były całe rodziny. Stało się tak, że nasz prowadzący mający we Wspólnocie AA staż dwa miesiące musiał się zmierzyć z nową dla niego sytuacją. O to prowadzi po raz pierwszy tak duży mityng, a w dodatku na spotkanie przyjechała jego żona z dziećmi. Był to jeden z takich momentów, który zawsze robi na mnie niezwykle głębokie wrażenie. Jestem przekonany, że rodzina była z niego dumna! Oczywiście, był i drugi współprowadzący, który mając już obycie w takich sytuacjach działał uspokajająco na tremę prowadzącego.

Przyjęliśmy zwyczaj z grup szkockich, gdzie grupa macierzysta jubilata obdarowuje go medalionem, za który ten płaci. Nie bylibyśmy Polakami gdybyśmy nie zaadaptowali tego zwyczaju z własnymi udoskonaleniami. Jeden z naszych uczestników grupy sporządził estetycznie wyglądający certyfikat, który to potwierdzał prawo jubilata do afiszowania się z medalionem. Na certyfikacie podpisali się uczestnicy spotkania i tak sporządzony został przekazany wraz z „blachą” do adresata. Muszę powiedzieć, że miało to być robione na wesoło i tak rzeczywiście było! Okazało się ponadto, że wzruszyliśmy się i poniekąd byliśmy zaskoczeni całą tą sytuacją.

Pomimo, że mityng trwał 4 godziny to przebiegł bardzo szybko, gdyż był dynamiczny i obeszło się bez długich, smętnych opowieści o „cierpieniu gdy się piło i bólu trzeźwienia”.  Był to zapewne efekt dobrego prowadzenia spotkania i dania dyskretnego znaku „time” jednemu z pierwszych wypowiadających się uczestników. W ten o to sposób wszyscy zabierali głos wielokrotnie, a każda wypowiedź dotyczyła własnych, przeżytych doświadczeń na trzeźwej drodze.

Było dobre ciasto, zafundowane przez jubilata, była herbata i kawa. Byliśmy małą wspólnotą, która przy okazji jubileuszu jednego z nas pokazała jaką wartość mają tego typu spotkania. Lada chwila nowa sobota i spotykamy się w „starym” składzie. Na pewno będziemy troszkę odmienieni, jakby wewnętrznie lepsi i ufniejsi. Idziemy krok za krokiem my nowicjusze i my weterani w jednym rytmie. Rytmie dwudziestu czterech godzin.